29 sty 2013

Noc , noc, noc...

Noc u mnie jak się można domyślić....z projekcją czarnych scenariuszy. Do tego Wera zaczęła wrzeszczeć  jak tylko się położyłam około 1..... Musiałam spać z nią pod jej kołdrą singielką :/  Sen...szkoda gadać. Choć nie należę do osób zamartwiających się na zapas, lubię rozpoczynać nerwowe zachowanie w bezpośrednim zderzeniu z rzeczywistością....tym razem nie działa. Ni lubię panikować....wszystko będzie dobrze!!!!!!!!!!!!!! :):):) :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz